Zima to dla trawy okres skrajnie trudny, choć z pozoru wydaje się, że rośliny po prostu śpią. W rzeczywistości źdźbła i system korzeniowy funkcjonują w warunkach silnego stresu fizjologicznego. Przy długotrwałym mrozie dochodzi do odwodnienia tkanek, ponieważ zamarznięta gleba uniemożliwia pobieranie wody, a jednocześnie wiatr i suche powietrze sprzyjają jej utracie z nadziemnych części rośliny. To zjawisko określa się jako susza fizjologiczna, jedna z głównych przyczyn suchego wyglądu trawnika wczesną wiosną.
Rola śniegu i lodu w degradacji darni trawy
Śnieg bywa naturalną izolacją, ale tylko pod warunkiem, że jego warstwa jest stabilna i przepuszczalna dla powietrza. Problem zaczyna się wtedy, gdy śnieg topnieje i ponownie zamarza, tworząc szczelną pokrywę lodową. Taka bariera ogranicza wymianę gazową i prowadzi do niedotlenienia tkanek. W konsekwencji część źdźbeł obumiera, a po zejściu lodu trawa wygląda na wysuszoną, matową i łamliwą, mimo że gleba może być wilgotna.
Wahania temperatury i mikrouszkodzenia trawy
Zimowe cykle zamarzania i rozmarzania gleby powodują jej ruchy, znane jako wysadziny mrozowe. Korzenie trawy mogą być w ich wyniku częściowo odsłaniane lub mechanicznie uszkadzane. Nawet niewielkie przerwanie ciągłości korzeni ogranicza zdolność pobierania wody i składników odżywczych. Efekt widoczny po zimie to darń, która sprawia wrażenie przesuszonej, choć problem ma charakter strukturalny, a nie wyłącznie wilgotnościowy.
Niedobory tlenu i procesy beztlenowe prowadzące do uszkodzenia trawy
Pod długo zalegającym śniegiem, zwłaszcza na glebach ciężkich i słabo zdrenowanych, może dochodzić do rozwoju warunków beztlenowych. Mikroorganizmy glebowe zużywają dostępny tlen, a w jego miejsce powstają związki toksyczne dla korzeni, takie jak siarkowodór czy metan. Trawa reaguje na to zahamowaniem metabolizmu i częściowym zamieraniem tkanek. Po zimie objawia się to suchymi, żółtobrązowymi fragmentami murawy.
Choroby grzybowe trawy maskowane przez suchość podczas mrozów
Wielu właścicieli trawników interpretuje suche plamy jako efekt mrozu, pomijając fakt, że zimą i wczesną wiosną aktywne są niektóre patogeny grzybowe. Pleśń śniegowa rozwija się pod pokrywą śniegu i atakuje osłabione rośliny. Po ustąpieniu zimy zainfekowane miejsca wyglądają na przesuszone i martwe, choć przyczyna leży w degradacji tkanek przez grzybnię, a nie w braku wody.
Wpływ jesiennych błędów pielęgnacyjnych na zimowanie trawy
Stan trawnika po zimie w dużej mierze zależy od tego, jak był przygotowany do okresu spoczynku. Zbyt niskie koszenie jesienią osłabia rośliny i zmniejsza ich zdolność do magazynowania asymilatów. Nadmiar azotu późną jesienią stymuluje wzrost, który nie zdąży się zahartować przed mrozami. W efekcie trawa wchodzi w zimę w złej kondycji i wiosną szybciej ulega przesuszeniu oraz uszkodzeniom.
Struktura gleby i dostępność wody wiosną jako czynnik zimowania trawy
Suchy wygląd trawy nie zawsze oznacza faktyczny deficyt wody. Gleby zbite, o słabej strukturze gruzełkowatej, po zimie często są nieprzepuszczalne dla wody opadowej. Woda spływa po powierzchni zamiast wnikać w strefę korzeniową. Korzenie pozostają w suchym mikrośrodowisku, mimo że opadów nie brakuje. To częsty problem na trawnikach intensywnie użytkowanych, gdzie gleba ulega zagęszczeniu przez cały sezon.
Naturalny proces regeneracji i opóźniona wegetacja trawy
Warto pamiętać, że trawa po zimie nie zawsze od razu wraca do intensywnej zieleni. Niska temperatura gleby spowalnia aktywność enzymatyczną i wzrost korzeni. Dopóki gleba nie ogrzeje się do kilku stopni powyżej zera, zdolność pobierania wody pozostaje ograniczona. Z zewnątrz wygląda to jak trwałe przesuszenie, choć w rzeczywistości jest to etap przejściowy, związany z fizjologią roślin chłodnego klimatu, które potrzebują czasu, by ponownie wejść w pełną aktywność metaboliczną.
Źródło: www.warsztatogrodnika.pl













