999.00 zł
149.00 zł
186.00 zł
17.99 zł
3 300.00 zł
441,00 zł
479.00 zł
588.00 zł
16 900.00 zł
Kałuża utrzymująca się na trawniku dwa dni po deszczu to widok, który natychmiast uruchamia myśl o drenażu. Wykop, rura, żwir i problem zniknie. Czasem faktycznie znika, ale równie często po roku wraca, a właściciel ma dodatkowo przekopany ogród i wydane pieniądze.
Powodem jest to, że stojąca woda ma kilka zupełnie różnych przyczyn, a rura drenarska rozwiązuje tylko jedną z nich. Zanim ktokolwiek weźmie do ręki szpadel, warto ustalić, z którą mamy do czynienia.
Trzy różne problemy, jeden objaw
Pierwszą przyczyną jest wysoki poziom wody gruntowej. Woda stoi, bo grunt jest nasycony do samej powierzchni i nie ma dokąd wsiąkać. To jedyny przypadek, w którym drenaż działa wprost, obniżając zwierciadło wody w swoim otoczeniu.
Drugą jest warstwa nieprzepuszczalna pod powierzchnią. Grunt na wierzchu jest przepuszczalny, ale kilkadziesiąt centymetrów niżej leży glina albo zagęszczona warstwa pozostała po budowie. Woda wsiąka, dociera do tej warstwy i zatrzymuje się, tworząc lokalne zawieszone zwierciadło. Tu drenaż pomoże tylko wtedy, gdy zostanie ułożony poniżej warstwy nieprzepuszczalnej albo gdy warstwę tę się przerwie.
Trzecią, najczęstszą na działkach przy nowych domach, jest zagęszczenie gruntu przez sprzęt budowlany. Koparki i betonowozy ubijają podłoże tak, że traci ono zdolność wchłaniania wody. Objaw wygląda identycznie, ale rozwiązaniem nie jest rura, tylko głębokie spulchnienie i poprawa struktury gruntu.
Rozróżnienie tych trzech przypadków wymaga jednej czynności: wykopania dołka o głębokości mniej więcej metra i obserwacji. Jeżeli po kilku godzinach woda w nim stoi na tym samym poziomie co w gruncie dookoła, mamy wodę gruntową. Jeżeli dołek pozostaje suchy, a woda stoi tylko na powierzchni, problem jest w warstwie wierzchniej.
Kiedy drenaż faktycznie ma sens
Rura drenarska w ogrodzie przydaje się w kilku konkretnych sytuacjach. Przy odwadnianiu terenu o wysokim poziomie wody gruntowej, przy przechwytywaniu wody spływającej z wyżej położonej działki sąsiada, przy odwadnianiu podjazdu i miejsca postojowego oraz przy przygotowaniu podłoża pod nawierzchnię z kostki.
W każdym z tych przypadków warunkiem powodzenia jest odbiornik. Woda zebrana przez rurę musi mieć dokąd odpłynąć: do studni chłonnej w gruncie przepuszczalnym, do zbiornika retencyjnego, do rowu melioracyjnego. Drenaż zakończony ślepo w tym samym gruncie, z którego zbiera wodę, przenosi problem o kilka metrów, zamiast go rozwiązać.
Wygodnym rozwiązaniem przy pracach ogrodowych jest rura drenarska w otulinie, czyli rura perforowana fabrycznie owinięta warstwą filtracyjną. Otulina zastępuje geowłókninę układaną osobno i chroni perforację przed zamuleniem cząstkami gruntu, co przy samodzielnym wykonaniu jest najczęstszym miejscem błędu.
Trzeba przy tym pamiętać, że otulina z włókna kokosowego albo syntetycznego sprawdza się w gruntach o określonym uziarnieniu. W gruntach bardzo drobnych, pylastych, filtr zakolmatuje się mimo wszystko, więc tam potrzeba rozwiązania dobranego do konkretnego podłoża, a nie gotowca.
Spadek i głębokość, czyli detale, które przesądzają
Rura ułożona bez spadku nie odprowadza wody, tylko ją magazynuje. Przyjmuje się od trzech do pięciu milimetrów na metr, co na trzydziestometrowym odcinku daje różnicę rzędnych rzędu dziesięciu do piętnastu centymetrów. Bez niwelatora albo choćby wężowej wagi wodnej utrzymanie takiego spadku na oko jest nierealne.
Perforacja musi być skierowana w dół albo na boki. Woda podnosi się w warstwie kruszywa i wchodzi do rury od spodu, a nie spływa do niej z góry. Ułożenie otworami do góry to błąd, który sprawia, że układ zaczyna działać dopiero przy całkowitym zalaniu.
Głębokość zależy od celu. Do odwodnienia trawnika wystarcza zwykle pięćdziesiąt do siedemdziesięciu centymetrów. Przy przechwytywaniu wody napływającej z sąsiedniej działki rura musi sięgnąć poniżej warstwy, którą ta woda płynie. Przy podjeździe głębokość wynika z konstrukcji nawierzchni.
Tańsze rozwiązania, które warto sprawdzić najpierw
- Ukształtowanie terenu. Kilka centymetrów spadku od budynku i w stronę niższej części działki rozwiązuje więcej problemów niż niejeden wykop. Woda powierzchniowa powinna odpływać sama.
- Sprawdzenie rynien i spustów. Rura spustowa wypuszczająca wodę wprost na trawnik dostarcza w czasie ulewy kilkaset litrów w jedno miejsce. Przeniesienie wylotu albo podłączenie do zbiornika bywa całym rozwiązaniem.
- Głębokie spulchnienie gruntu. Na działkach po budowie przywraca przepuszczalność warstwy zagęszczonej przez sprzęt, bez układania czegokolwiek.
- Poprawa struktury podłoża. Piasek i materia organiczna wmieszane w grunt gliniasty zwiększają jego zdolność do wchłaniania wody na trwałe.
Każde z tych działań kosztuje ułamek tego, co drenaż, a w części ogrodów wystarcza całkowicie. Warto je wyczerpać, zanim zapadnie decyzja o przekopaniu trawnika, bo rura położona tam, gdzie nie była potrzebna, nie zaszkodzi, ale też niczego nie naprawi.
Rury drenarskie, studzienki i systemy retencji wraz z danymi technicznymi znajdziesz na www.onninen.pl. Parametry wyrobów przywołane w tekście pochodzą z katalogu hurtowni Onninen.
***
Artykuł sponsorowany













